Trwa protest ratowników medycznych, a w sobotę 11 września przez ulice Warszawy przejdzie wielka manifestacja medyków. Protesty stanowią efekt problemów nawarstwiających się przez wiele lat: zbyt niskiego finansowania systemu opieki zdrowotnej, braku wystarczającej liczby kadr, braku prawdziwego dialogu ze strony rządu, braku pomysłu na systemową reformę ochrony zdrowia w Polsce. Wszystkie te problemy uwidoczniły się w szczególny sposób w trakcie epidemii koronawirusa. Działania władz były chaotyczne i doraźne, a system nie załamał się całkowicie tylko i wyłącznie dzięki ludziom, którzy pracowali jeszcze więcej i jeszcze ciężej niż przedtem, często pomimo braku odpowiednich środków ochrony.
Rządzący wprowadzają zmiany w ustawie o minimalnych wynagrodzeniach, ale jest to np. 19 złotych dla lekarzy specjalistów. Pokazują wzrost finansowania opieki zdrowotnej, ale w stosunku do PKB... sprzed dwóch lat. Deklarują chęć rozmowy, ale z wybraną przez siebie grupą zawodową. W stanie epidemii władze wprowadzają rozwiązania prawne zabezpieczające przez odpowiedzialnością karną... urzędników, a nie pracowników opieki zdrowotnej. Tym ostatnim za to zamyka się usta.
Tymczasem chorzy czekają coraz dłużej na konsultację lekarza specjalisty, pracownicy systemu opieki zdrowotnej pracują po kilkaset godzin w miesiącu, po kilkadziesiat godzin bez przerwy. a ze szpitali niedługo znikną ostatnie pielęgniarki. Konieczne są prawdziwe zmiany: zwiększenie finansowania, wprowadzenie uczciwego systemu płac, realne wsparcie lekarzy asystentami medycznymi, wprowadzenie prawdziwego systemu no-fault. Zmiany, które zapobiegną katastrofie, a w przyszłości doprowadzą do poprawy dostępności i jakości leczenia.
Ogólnopolski Związek Zawodowy Fizyków Medycznych popiera protesty medyków.